Co to znaczy być "tu i teraz" – i dlaczego to trudniejsze niż myślisz
"Bądź tu i teraz" – słyszałaś to pewnie już sto razy.
Na warsztatach, w podcastach, na okładkach książek o mindfulness. Brzmi prosto. Wręcz oczywisto. A jednak – kiedy próbujesz to zrobić, gdzieś cię nie ma.
Jesteś na spotkaniu, ale myślami przy mailach. Jesz obiad, ale planujesz jutro. Rozmawiasz z kimś bliskim, ale w głowie już się zastanawiasz, czy dobrze reagujesz.
To nie jest kwestia złej woli. To jest kwestia układu nerwowego, który przez lata nauczył się, że bezpieczniej jest być gdzie indziej.
Tu i teraz – co to właściwie oznacza?
W Gestalcie "tu i teraz" to nie technika relaksacyjna. To sposób rozumienia, gdzie toczy się prawdziwe życie.
Przeszłości nie ma - istnieje jako wspomnienie. Przyszłości też – istnieje jako wyobrażenie. Jedyne miejsce, w którym cokolwiek naprawdę się dzieje, to ten moment. To, co czujesz teraz. To, jak oddychasz. To, co pojawia się w ciele, kiedy ktoś powie coś, co cię dotyka.
Brzmi abstrakcyjnie? Zaraz to zmienimy.
Dlaczego to takie trudne – szczególnie dla neuroróżnorodnych kobiet
Jeśli przez większość życia musiałaś monitorować siebie – jak reagujesz, czy reagujesz odpowiednio, co pomyślą inni – to twój mózg stał się mistrzem bycia gdzie indziej. Nie w złośliwości. W ochronie.
Maskowanie to między innymi to: nieustanna analiza "tu" przez filtr "jak to wygląda z zewnątrz". Zamiast czuć – oceniasz. Zamiast być – grasz. Zamiast reagować – kalkulujesz.
I po latach takiego funkcjonowania pytanie "co teraz czujesz?" może brzmieć jak pytanie w obcym języku.
To nie jest medytacja. To jest kontakt.
Bycie tu i teraz nie znaczy, że siedzisz w ciszy i obserwujesz oddech. Znaczy, że masz kontakt – z sobą, z tym co czujesz, z tym co się dzieje między tobą a drugą osobą.
Kontakt to moment, w którym naprawdę słyszysz, co ktoś mówi – zamiast już przygotowywać odpowiedź.
Kontakt to moment, w którym zauważasz, że masz ściśnięty żołądek – zanim jeszcze pomyślisz, że "właściwie wszystko jest okej".
Kontakt to moment, w którym jesteś sobą – nie wersją siebie, która właśnie zarządza czyimś wrażeniem na Twój temat.
Jak to ćwiczyć – bez presji i bez kolejnej listy zadań
Nie chodzi o to, żebyś była bardziej uważna. Chodzi o to, żebyś zaczęła sobie ufać, że to, co czujesz, ma wartość informacyjną.
Kilka małych punktów wejścia:
Zanim odpiszesz na trudnego maila – zatrzymaj się i sprawdź, co czujesz w ciele. Nie oceniaj tego. Po prostu zauważ.
Kiedy ktoś pyta, jak się masz – zanim powiesz "dobrze" – daj sobie sekundę na prawdziwą odpowiedź. Choćby tylko dla siebie.
Po trudnej rozmowie zapytaj siebie: co mnie tam uderzyło? Gdzie to poczułam? Co chciałam powiedzieć, a nie powiedziałam?
Kiedy czujesz, że odpływasz – to też jest informacja. Dokąd odpływasz? Co się właśnie wydarzyło?
Bycie tu i teraz to nie stan, który osiągasz raz i masz go na zawsze. To umiejętność wracania – do siebie, do tego momentu, do kontaktu.
I ta umiejętność, jak każda inna, wymaga ćwiczenia. Nie siły woli.